Przedstawiłam mu moje zwierzaki, po czym podeszłam do węża. Jemu wrzuciłam do środka dosyć sporą mysz. Wtem między moje nogi wbiegł czarna kotka. Popatrzyłam na nią z lekkim uśmiechem, po czym się schyliłam. Zamiauczała, na co krótko ją podrapałam za uchem, a następnie wsypałam jej karmę do miski. Chłopak rozglądał się po moim mieszkaniu, wiec go ignorowałam. Nakarmiłam jeszcze tarantule, po czym podeszłam do Rhys'a.
- Już – oznajmiłam biorąc w ręce torebkę. - Idziemy? - zapytałam, na co chłopak skinął głową, po czym wyszedł z domu. Zamknęłam drzwi na klucz wypuszczając jeszcze kota na zewnątrz. Weszliśmy do windy, po czym zjechaliśmy na dół, na początku bez słowa. Dopiero na zewnątrz chłopak się odezwał.
- Masz jakiś wymarzony bar, czy pozwolisz, abym sam coś wybrał? - zapytał. Wzruszyłam ramionami wsiadając do samochodu, w którym otworzył mi drzwi. Po chwili chłopak znalazł się za kierownicą.
- Wykaż się - powiedziałam w końcu. Skinął głowa, po czym odpalił samochód zapinając pasy. Spojrzał na mnie. Ja, jak to ja, nigdy ich nie zapinałam, bo czułam dziwny ucisk. Rhys popatrzył na mnie, a potem sięgnął w moją stronę dłonią. Przyłożyłam rękę do jego twarzy, aby się odsunął.
- Zapnij pasy - powiedział po czym się odsunął.
- Nie - mruknęłam zakładając nogę na nogę. - Jedź - rozkazałam.
Chwilę nic nie robił przyglądając mi się, aż w końcu westchnął zrezygnowany i nacisnął gaz. Byłam ciekawa czy uległ dlatego, że miał dość, czy po prostu się mnie bał. Nie wiem i raczej się nie dowiem.
<Rhys? Spróbuj zacząć temat xd>
niedziela, 11 grudnia 2016
Od Rhys'a Cd Lauren
Parzyłem przed dziewczyną drzwi zapraszając do środka. Ta jeszcze chwile stała i patrzyła się na moje auto z dziwnym blaskiem w oczach i dłońmi zaciśniętymi w pieści. Jednak zaraz spojrzała na mnie, rozluźniła uścisk i ruszyła w stronę otwartych drzwi. Podała mi adres gdzie mam jechać gdy spostrzegłem, że nie zapięła pasów. Pochyliłem się w jej stronę by je zapiąć, w tym momencie jej dłoń poleciała wprost w kierunku mojej szyi. W ostatniej chwili strąciłem ją z kursu i przetrzymałem trochę mocniej nadgarstek. Byłem świadom tego, że ma jeszcze drugą rękę lecz moja była już zajęta. Patrząc jej cały czas w oczy, sięgam wolną ręką do pasa i zręcznie go zapinam wracając na swoje miejsce. Podróż trwała nam w ciszy którą jedynie zagłuszała muzyka z radia. Atmosfera była lekko napięta lecz nie przesadnie. Zatrzymałem się przed jej blokiem, a ta już miała wysiąść gdy się odezwałem.
- Iść z tobą ? - ta nawet się nie odwracając rzuciła
- Jak chcesz – i poszła.
Zręcznie wysiadłem i ruszyłem za nią przy okazji zamykając drzwi. Dogoniłem ją przy drzwiach które zaraz miały się zamknąć. Wkroczyłem do środka i pierwsze co przykuło moją uwagę to czarny kot. Podszedłem do niego i już miałem pogłaskać gdy zatrzymał mnie głos dziewczyny.
- Nie ruszaj go, podrapie cię. - powiedziała i tyle było ją widać. Poszła do drugiego pokoju, a ja zaraz za nią. W międzyczasie poczochrałem kota który dosłownie mnie podrapał. Nie zważając na to przyglądałem się jak dziewczyna karmi tarantule, a następnie żmiję.
- Jak mają na imię – zapytałem obserwując uważnie węża
- Kot to Mika, tarantula Ryu, a żmija Grace.
<Ok dobra miałam napisać co innego ale nie wyszło >
- Iść z tobą ? - ta nawet się nie odwracając rzuciła
- Jak chcesz – i poszła.
Zręcznie wysiadłem i ruszyłem za nią przy okazji zamykając drzwi. Dogoniłem ją przy drzwiach które zaraz miały się zamknąć. Wkroczyłem do środka i pierwsze co przykuło moją uwagę to czarny kot. Podszedłem do niego i już miałem pogłaskać gdy zatrzymał mnie głos dziewczyny.
- Nie ruszaj go, podrapie cię. - powiedziała i tyle było ją widać. Poszła do drugiego pokoju, a ja zaraz za nią. W międzyczasie poczochrałem kota który dosłownie mnie podrapał. Nie zważając na to przyglądałem się jak dziewczyna karmi tarantule, a następnie żmiję.
- Jak mają na imię – zapytałem obserwując uważnie węża
- Kot to Mika, tarantula Ryu, a żmija Grace.
<Ok dobra miałam napisać co innego ale nie wyszło >
środa, 7 grudnia 2016
Od Lauren Cd Rhys'a
Dziwny chłopak. Normalni mnie się boją, co mi odpowiada, a on wydaje się całkowicie inny. I sama nie wiem czy to dobrze, czy źle. Ale może się przynajmniej po tym drinku odczepi? Po za tym jestem pewna na sto procent, że nie złapiemy żadnego tematu, dlatego też szybko się mną znudzi, a ja będę miała pretekst, aby skończyć szybciej to spotkanie. W końcu kto za mnie wysłucha tej pięknej strzelaniny z więzienia?
Wróciłem na swoją ukochaną kanapę, która wcześniej zajmował chłopak. Gdy Thomas skończył swoją pracę na nodze kobiety, usiadł obok mnie.
- A ja myślałem, że nie umawiasz się na randki - zaśmiał się lekko szturchając mnie w ramię. Odwróciłam wzrok zirytowana.
- Wiesz, po tym ma się koleś ode mnie odczepić - położyłam głowę zamykając oczy.
- I ty mu niby wierzysz - zaśmiał się ironicznie.
Potem chyba przez godzinę gadałam. Pierwszy temat było o tym, że po co mi facet. Z niego zeszłam do homoseksualizm u kobiet, a następnie na temat domu. Ta... A niby nie potrafię z nikim nawiązać rozmowy. Chyba, że to ja gadam, usta mi się nie zamykają i prowadzą swój ukochany monolog, który praktycznie mi w ni czym nie przeszkadza.
W końcu nadszedł czas końca mojej pracy. Wyszłam dziesięć minut przed czasem. Thomas stwierdził, ze nie mogę się spóźnić na "randkę", po której go uderzyłam. No dobra, prawie. Zamachnęłam się, ale zrobił tylko unik, przez co uderzyłam w ścianę, haratając sobie dłoń. myłam ją i założyłam swoje ulubione rękawiczki bez palców, które niestety nie zakrywały lekkich cięć na palcach. Ale kogo to by obchodziło. Gdy tylko wyszłam z progu zakładając na ramię torebkę, obok mnie podjechał czarny samochód, a w nim mężczyzna z okularami przeciwsłonecznymi. Rozpoznałam go dopiero wtedy, gdy wyszedł z samochodu. Popatrzyłam na Rhys'a, po czym na samochód. Przypominają sobie jego ostatnią wypowiedź odpowiadał mu teraz, aby jednak mnie zawiózł na chwilę do domu.
- Musze nakarmić zwierzaki - powiedziałam zakładając ręce na krzyż na piersi. Dalej patrzyłam się na maszynę. Była na prawdę piękna. Aż zachciało mi się chwycić kij bejsbolowy i zniszczyć go... mam taką słabość do zajebistych samochodów.
<Rhys?>
Wróciłem na swoją ukochaną kanapę, która wcześniej zajmował chłopak. Gdy Thomas skończył swoją pracę na nodze kobiety, usiadł obok mnie.
- A ja myślałem, że nie umawiasz się na randki - zaśmiał się lekko szturchając mnie w ramię. Odwróciłam wzrok zirytowana.
- Wiesz, po tym ma się koleś ode mnie odczepić - położyłam głowę zamykając oczy.
- I ty mu niby wierzysz - zaśmiał się ironicznie.
Potem chyba przez godzinę gadałam. Pierwszy temat było o tym, że po co mi facet. Z niego zeszłam do homoseksualizm u kobiet, a następnie na temat domu. Ta... A niby nie potrafię z nikim nawiązać rozmowy. Chyba, że to ja gadam, usta mi się nie zamykają i prowadzą swój ukochany monolog, który praktycznie mi w ni czym nie przeszkadza.
W końcu nadszedł czas końca mojej pracy. Wyszłam dziesięć minut przed czasem. Thomas stwierdził, ze nie mogę się spóźnić na "randkę", po której go uderzyłam. No dobra, prawie. Zamachnęłam się, ale zrobił tylko unik, przez co uderzyłam w ścianę, haratając sobie dłoń. myłam ją i założyłam swoje ulubione rękawiczki bez palców, które niestety nie zakrywały lekkich cięć na palcach. Ale kogo to by obchodziło. Gdy tylko wyszłam z progu zakładając na ramię torebkę, obok mnie podjechał czarny samochód, a w nim mężczyzna z okularami przeciwsłonecznymi. Rozpoznałam go dopiero wtedy, gdy wyszedł z samochodu. Popatrzyłam na Rhys'a, po czym na samochód. Przypominają sobie jego ostatnią wypowiedź odpowiadał mu teraz, aby jednak mnie zawiózł na chwilę do domu.
- Musze nakarmić zwierzaki - powiedziałam zakładając ręce na krzyż na piersi. Dalej patrzyłam się na maszynę. Była na prawdę piękna. Aż zachciało mi się chwycić kij bejsbolowy i zniszczyć go... mam taką słabość do zajebistych samochodów.
<Rhys?>
Od Christiana Cd Alie
Patrzyłem jak dziewczyna wraca do domu, właśnie pływałem, a Alie nie rozglądała się. Uniosłem rękę przez co ochlapałem ją z uśmiechem, krzyknęła i spojrzała na mnie zła. Podeszła do basenu i usiadła na ziemi z nogami w wodzie. Podpłynąłem do niej i odsunąłem jej nogi tak bym był pomiędzy nimi i pocałowałem ją, przyciągnąłem do siebie. Wpadła do wody, krzyknęła zła jednak ja tylko uśmiechnąłem się i znów złączyłem nasze usta w pocałunku. Wplątała swoje dłonie w moje mokre włosy i zaczęła ciągnąć za końcówki co spowodowało mój jęk, ścisnąłem jej pośladki i podsadziłem ją, owinęła nogi wokół moich bioder, a ja nagle zanurkowałem. Pokazała mi środkowy palec i wynurzyła się z wody, uśmiechnąłem się, jej zachowanie było śmieszne, wypłynąłem, a ta naskoczyła na mnie przez co znów byliśmy w wodzie. Przyciągnąłem ją do siebie i znów wypłynąłem z nią.
- Gdzie byłaś? - spytałem z lekkim uśmiechem i przeczesałem włosy ręką z uśmiechem.
- Byłam u Cas - odpowiedziała.
- Nie zapuszczaj się daleko, mam dużą posiadłość ale obok mnie mieszka sprzedawca broni, nie chcesz wiedzieć co robi po pracy - powiedziałem i pogładziłem jej policzek. a ta skinęła głową.
Alie?xD
- Gdzie byłaś? - spytałem z lekkim uśmiechem i przeczesałem włosy ręką z uśmiechem.
- Byłam u Cas - odpowiedziała.
- Nie zapuszczaj się daleko, mam dużą posiadłość ale obok mnie mieszka sprzedawca broni, nie chcesz wiedzieć co robi po pracy - powiedziałem i pogładziłem jej policzek. a ta skinęła głową.
Alie?xD
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Od Rhys'a Cd Lauren
Czemu ta dziewczyna tak mnie intryguje
? Może bo jest inna i czuję do niej respekt ? Albo ponieważ mam
wrażenie, że zaraz mnie zabije ? Ta możliwość najprawdopodobniej
pasuje. Widać było, że główkuje się jak mi zrobić krzywdę co
mnie śmieszyło. O dziwo śmieszyło. A ten jej mord w oczach był
uroczy. Niestety wyładowała się na biednym Thomasie. Czego ja mogę
od niej chcieć ? Sam nie wiem w tym momencie, lecz warto
zaryzykować. Najwyżej gdzieś wyrzuci moje poćwiartowane zwłoki.
Raz grozi śmierć.
- Chcę zaprosić cię dziś do klubu na drinka – powiedziałem pewnym głosem patrząc jej głęboko w oczy. Ta chęć mordu była po prostu cudowna.
- Kolejny, z choinki się urwał ? Marzenia się nie spełniają w tym świecie – powiedziała sarkastycznie wstając
- Więc spełnij moje marzenie. Jedno drobne marzenie, a prawdopodobnie dam ci spokój – zbliżyłem się do niej blisko lecz jej nie dotykałem.
- Prawdopodobnie?- spojrzała na mnie spod przymrużonych powiek
- Prawdopodobnie – wyszczerzyłem się
- Ta... Jasne. Dobra niech ci będzie, ale za złamanie nie odpowiadam – rzekła lekceważąco
- W takim razie przyjadę do ciebie od razu po twojej zmianie. Jeśli będziesz chciała do domu byś się przebrała czy co tam będziesz chciała. Do zobaczenia – powiedziałem i wyszedłem
??? Jeszcze nie mord ?
- Chcę zaprosić cię dziś do klubu na drinka – powiedziałem pewnym głosem patrząc jej głęboko w oczy. Ta chęć mordu była po prostu cudowna.
- Kolejny, z choinki się urwał ? Marzenia się nie spełniają w tym świecie – powiedziała sarkastycznie wstając
- Więc spełnij moje marzenie. Jedno drobne marzenie, a prawdopodobnie dam ci spokój – zbliżyłem się do niej blisko lecz jej nie dotykałem.
- Prawdopodobnie?- spojrzała na mnie spod przymrużonych powiek
- Prawdopodobnie – wyszczerzyłem się
- Ta... Jasne. Dobra niech ci będzie, ale za złamanie nie odpowiadam – rzekła lekceważąco
- W takim razie przyjadę do ciebie od razu po twojej zmianie. Jeśli będziesz chciała do domu byś się przebrała czy co tam będziesz chciała. Do zobaczenia – powiedziałem i wyszedłem
??? Jeszcze nie mord ?
niedziela, 4 grudnia 2016
Od Lauren Cd Rhys'a
No i super. Kolejny tatuaż dobrze wyszedł z czego byłam zadowolona, ale po co on tu siedział? Okropnie mi się nudziło, gdy gadali. Chciałam nawet uderzyć Thomas'a, że mówił mu coś o mnie, ale to chyba by źle wyszło. E... raczej nie. Gdy zszedł na temat tego co lubię, podeszłam do niego i go zepchnęłam z krzesła. Nie spodziewał się tego, tak więc wylądował na ziemi, co mi nieco poprawiło humor. Chociaż lepiej bym się czułą, gdyby ten klient leżał na ziemi i najlepiej nie mógł wstać. Chciałam już wracać do siebie i wsłuchać się, jak zabijają więźniów. Ten głośny huk pistoletu i słodkie krzyki przerażonych ludzi jest muzyką dla moich uszu.
Do salonu weszła kolejna kobieta, mniej więcej starsza ode mnie.
- Teraz twoja kolej - mruknęłam do leżącego chłopaka siadając na jego miejscu. Tak, wiem, że jestem u niego na praktykach, ale on wie jaka jestem. Na chama musiałam mu gadać co nieco o sobie, a po dwumiesięcznym pracowaniu ze sobą, sam się domyślić,a raczej poczuł jaka jestem. Z jednej strony zdenerwowały mnie jego słowa, ale w sumie dzięki temu tu jeszcze siedzę - "lubię takie laski". Wtedy byłam bliska połamania mu czegoś, ale zależało mi na tej pracy.
Thomas wstał z ziemi i popatrzył na kobietę, która czekała na kogoś, kto zrobi jej tatuaż. Chłopak przewrócił oczami i czochrając mnie po głowie wyminął mnie i stanął przy kobiecie. Posłała mu mordujące spojrzenie. Nienawidziłam gdy ktoś dotykał moich włosów.
- A ty czego chcesz jeszcze? - zapytałam odwracając się w stronę... Rhys'a. Chyba tak się nazywał.
<Rhys?>
Do salonu weszła kolejna kobieta, mniej więcej starsza ode mnie.
- Teraz twoja kolej - mruknęłam do leżącego chłopaka siadając na jego miejscu. Tak, wiem, że jestem u niego na praktykach, ale on wie jaka jestem. Na chama musiałam mu gadać co nieco o sobie, a po dwumiesięcznym pracowaniu ze sobą, sam się domyślić,a raczej poczuł jaka jestem. Z jednej strony zdenerwowały mnie jego słowa, ale w sumie dzięki temu tu jeszcze siedzę - "lubię takie laski". Wtedy byłam bliska połamania mu czegoś, ale zależało mi na tej pracy.
Thomas wstał z ziemi i popatrzył na kobietę, która czekała na kogoś, kto zrobi jej tatuaż. Chłopak przewrócił oczami i czochrając mnie po głowie wyminął mnie i stanął przy kobiecie. Posłała mu mordujące spojrzenie. Nienawidziłam gdy ktoś dotykał moich włosów.
- A ty czego chcesz jeszcze? - zapytałam odwracając się w stronę... Rhys'a. Chyba tak się nazywał.
<Rhys?>
sobota, 3 grudnia 2016
Od Rhys'a Cd Lauren
Przez cały czas robienia tatuażu
przyglądałem się dziewczynie. Wyraz twarzy miała skupiony lecz
wyraźnie drażniło ją moje gadanie i niewzruszony wyraz twarzy.
Cieszyłem się w duchu choć nawet nie wiem z czego. Chciałem się
z nią podrocz, jak jakiś szczeniak. Podobał mi się jej grymas gdy
nie okazywałem żadnego bólu. Postanowiłem już nic nie robić
ponieważ w końcu może się wkurzyć i zemścić. A w końcu robi
mi tatuaż, a efekt może być bardzo uciążliwy. Gdy Thomas ją
pochwalił nagle jakby urosła przez co z trudem powstrzymałem
śmiech. Niby wydaje się taka twarda lecz gdy ktoś pochwali jej
pracę to rosną jej skrzydła, a może rogi? W zależności od
przysposobienia, jak kto woli. Po skończonej pracy podszedłem do
lustra i obejrzałem dokładnie dzieło. Muszę przyznać, że
dziewczyna ma talent. Wyszło dokładnie tak jak chciałem, a może i
lepiej .
- Brawo, zrobiłaś kawał dobrej roboty – te słowa skierowałem do dziewczyny. Nie zrobiło tym razem to na niej żadnego wrażenia. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i muszę przyznać, że ta dziewczyna mnie zaintrygowała. Z opowieści Thomasa oczywiście. Sama nie chciała ze mną rozmawiać.
Lauren???
- Brawo, zrobiłaś kawał dobrej roboty – te słowa skierowałem do dziewczyny. Nie zrobiło tym razem to na niej żadnego wrażenia. Jeszcze chwilę porozmawialiśmy i muszę przyznać, że ta dziewczyna mnie zaintrygowała. Z opowieści Thomasa oczywiście. Sama nie chciała ze mną rozmawiać.
Lauren???
Subskrybuj:
Posty (Atom)